Skip to main content
Prawda o wiatrakach

StopWiatrakom.eu
OGÓLNOPOLSKI SERWIS PRZECIWNIKÓW ZBYT BLISKIEJ LOKALIZACJI WIATRAKÓW OD DOMÓW.

Prawda o wiatrakach

StopWiatrakom.eu
OGÓLNOPOLSKI SERWIS PRZECIWNIKÓW ZBYT BLISKIEJ LOKALIZACJI WIATRAKÓW OD DOMÓW.

Prawda o wiatrakach

StopWiatrakom.eu
OGÓLNOPOLSKI SERWIS PRZECIWNIKÓW ZBYT BLISKIEJ LOKALIZACJI WIATRAKÓW OD DOMÓW.

Opublikowano: 30 wrzesień 2023

Sektor morskiej energetyki wiatrowej na Zachodzie Europy znajduje się w potężnych tarapatach kosztowych, technologicznych i zaopatrzeniowych. Niektórzy eksperci dowodzili już od wielu lat, że entuzjazm dla morskich wiatraków jest oparty na nierealistycznym obrazie faktycznych możliwości generowania energii i rzeczywistym koszcie tej technologii. Ostatnie półrocze dowiodło, że to oni — a nie zlobbowani politycy oraz sponsorowane media głównego nurtu — mieli rację. Poniżej zamieszczamy tłumaczenie fragmentów tekstu blogera Harry’ego Hely-Hutchisona, który obnaża ułomności tej technologii. [1] To wszystko jest o tyle istotne, że obecny rząd Morawieckiego z niezrozumiałą gorliwością realizuje plan całkowitego zawiatrakowania Polski, w tym wybrzeża Bałtyku. Koszty tego przedsięwzięcia są starannie ukrywane przed społeczeństwem. Po prostu mamy uwierzyć, że energia z wiatru jest tania i przestać zadawać pytania. Jednym z efektów tej strusiej polityki jest faktyczna kastracja ustawy odległościowej dla wiatraków oraz radykalny wzrost cen energii.

Obietnice i rzeczywistość

„(…) Najnowsze modele (morskich wiatraków) to już prawdziwe giganty. Ustawione obok siebie, wyglądają jak las wirujących totemowych słupów (…). Każdy z nich wznosi się ponad 280 m, wnikając w chmury niemal tak wysoko, jak Wieża Eiffla w Paryżu. A 240 metrowa rozpiętość łopat to jest 3,5 razy więcej niż w przypadku skrzydeł Boeinga 747. (…)”.

Morskie wiatraki to [jak by na to nie patrzeć – red.] niezwykłe osiągnięcie inżynieryjne.

Postępy w rozwoju tej technologii przyniosły wzrost wydajności i oszczędności kosztowe, co z kolei dało asumpt do szalenie entuzjastycznej medialnej narracji na całym świecie, że technologia ta potrafi na tyle dobrze okiełznać energię powietrza i oswoić żywioły mórz i oceanów, że zapewni to bezemisyjną energię elektryczną w dużej obfitości. Na budowę dziesiątków tysięcy elektrowni wiatrowych wzdłuż wybrzeży lądu, od wschodniej Anglii po wschodnie Chiny – i to w zawrotnym tempie -, wydano setki miliardów dolarów.

Padło wiele wzniosłych obietnic. Jesteśmy „Arabią Saudyjską energetyki wiatrowej” — deklarował Boris Johnson, były premier brytyjski i naczelny błazen Zjednoczonego Królestwa. „Energia z wiatru jest dziewięć razy tańsza od gazu” — świergotał każdy eko-pismak i dziennikarski półgłówek na północnej półkuli.

„Przed porażką – wyniosłość, duch pyszny poprzedza upadek” (Ks. Przysłów - 16,18).

Obecnie sektor wiatrakowy pikuje w dół, jak gdyby spadał z wierzchołka jednej ze swoich potężnych wież.

Oto niektóre z najbardziej bulwersujących informacji z okresu ostatnich 6 miesięcy:

  • Cena akcji Siemens Energy na giełdzie spadła o ok. 45% po tym, jak koncern ten powiadomił o „poważnych” problemach z jakością w wielu z wyprodukowanych przez siebie turbinach wiatrowych i koniecznością przeprowadzania napraw gwarancyjnych. W efekcie koncern Simens zanotował stratę na poziomie prawie 5 mld dolarów, [2]
  • W sierpniu cena akcji Ørsted (duńskiego koncernu specjalizującego się w instalacji i eksploatacji farm morskich) zanurkowała w dół o 30% po ujawnieniu, że prawdopodobnie dokona on odpisu w wysokości 2,3 mld dolarów w związku z przekroczeniem zakładanego poziomu kosztów budowy farm wiatrowych w USA na Wschodnim Wybrzeżu. Chodzi o projekty budowy farm wiatrowych: Ocean Wind 1, Sunrise Wind i Revolution Wind , [3]
  • Rosnące koszty budowy anulowały jeden z największych w Europie projektów morskich elektrowni wiatrowych, który miał zostać zbudowany u wschodniego wybrzeża Anglii. Kontrolowany przez państwo szwedzki deweloper Vattenfall AB oświadczył, że zakończy swój projekt farmy Norfolk Boreas o mocy 1,8 GW na Morzu Północnym” [4] Projekt ten został anulowany mimo podpisanego przez Vattenfall kontraktu różnicowego z brytyjskim rządem. „W przypadku Boreas „właściwie ustaliliśmy ceny… w kontrakcie różnicowym z brytyjskim rządem ponad rok temu, kiedy warunki rynkowe były zupełnie inne” – powiedziała Helene Biström, dyrektor działu energetyki wiatrowej firmy Vattenfall. „Po prostu nie było sensu kontynuowania tego projektu”. [4]
  • Publiczne aukcje na budowę nowych farm morskich w USA i Wielkiej Brytanii nie przyciągnęły ani jednego dewelopera wiatrakowego [5],
  • Deweloperzy farm wiatrowych w USA uzależnili swój dalszy udział w realizacji projektów morskich wiatraków od podniesienia o 54% ceny energii elektrycznej gwarantowanej przez państwo. [6]

Branża, która od lat przechwala się niskimi kosztami własnymi, żebrze teraz o państwową pomoc, aby utrzymać się na powierzchni. (…)

Znowu w kolejce po dotacje podatnika

1303.1 Picture1

Źródło: https://www.netzerowatch.com/

Cóż więc takiego się stało i czy branża może wrócić do zdrowia? Zacznijmy od wyzwań specyficznych dla tej branży: jej wewnętrznych błędów oraz kłopotów nieodłącznie związanych z funkcjonowaniem wiatraków. (…) Magiczna formuła, że „większe jest lepsze”, leżała u podstaw większości postępów w tym sektorze. Teraz paradoksalnie przyczynia się do jego upadku. Ponieważ coraz większe turbiny wiatrowe oznaczają większą moc nominalną, więcej wyprodukowanej energii elektrycznej i większe zyski, producenci żądali maksimum wysiłku od swojej kadry inżynieryjnej.

1303.2 Picture2

Ewolucja turbiny wiatrowej. Żródło: BNEF

Tempo innowacji było tak szybkie, że projektantom brakowało czasu, aby dogłębnie opanować technologię każdego modelu, kiedy zmuszeni byli już pracować nad kolejnym. (…) Pozbawieni możliwości zdobycia doświadczenia i wiedzy, jaką daje dłuższe obcowanie z określonym rozwiązaniem, przystępowali do pracy nad jeszcze bardziej wymagającą technologią, bazując jedynie na zaufaniu do własnych umiejętności. Wyzerowywali swoją krzywą uczenia się, zanim mogli z wyciągnąć z niej wnioski i napotykali coraz nowe kłopoty.

Tymczasem w nieprzyjaznym środowisku morskiego powietrza łopaty zaczęły korodować szybciej, niż to przewidywano. Specjalistyczne statki nie były przygotowane do obsługiwania coraz większych modeli (turbin wiatrowych). W ten sposób powstawały nieprzewidziane koszty. (…) „Sprzedawaliśmy turbiny zbyt szybko, bez ich odpowiedniego przetestowania…  Jesteśmy ofiarą naszych własnych ambicji, przyznał Jochen Eickholt, dyrektor generalny koncernu Siemens Gamesa.”

Szybki rozwój branży rodził także inny potężny kłopot. Pierwsi gracze, którzy przystąpili do budowy morskich farm wiatrowych, zajęli najlepsze lokalizacje: płytkie wody, duże prędkości wiatru, w pobliżu lądu i użytkowników końcowych. Jednak farmy wiatrowe zajmują bardzo dużo miejsca i te najlepsze lokalizacje zostały bardzo szybko przechwycone. W efekcie kolejne inwestycje zostały odepchnięte dalej od brzegu, gdzie panują trudne warunki środowiskowe, co spowodowało zwyżkę kosztów. (…)

Problemy z farmami wiatrowymi dotyczą nie tylko ludzi. Pojawia się mnóstwo wiarygodnych dowodów, choć na razie niepotwierdzonych, na to, że farmy wiatrowe zabijają wieloryby. Głośne dźwięki powstające podczas instalacji ogłuszają te stworzenia, których słuch umożliwia żerowanie i poruszanie się. Wieloryby umierają z głodu lub wyrzuca je na plaże. W zeszłym roku na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych w pobliżu farm wiatrowych odnaleziono dziesiątki martwych wielorybów.

Tylko ta mała zagadka tworzy trudny dylemat dla religii ekologizmu.

Nowe czasy

Aby nie zwalać wszystkiego na wewnętrzne błędy i trudności sektora, trzeba przyznać, że jedną z przyczyn jego dzisiejszych kłopotów są czynniki, na które nie ma on większego wpływu. Ogromne turbiny wiatrowe składają się z setek ton stali, miedzi i metali ziem rzadkich. Urządzenia te są transportowane są i instalowane przy pomocy podobnie wielkich, konsumujących wielkie ilości gazu statków i liczną siłę roboczą. To wszystko jest kosztowne i wymaga grubego portfela w celu finansowania całego łańcucha dostaw. Tak jak w przypadku wielu innych sektorów gospodarki, branża wiatrakowa żywiła się przez lata tanim pieniądzem i tanią energią, które pozwalały jej turbodoładowywać swój wzrost. Ale te dobre czasy nie mogły trwać wiecznie. Zadbali o to COVID-19, Putin, niedobory energii razem pod rękę z bankami centralnymi.

W miarę jak gwałtownie rosły koszty surowców, energii i finansowania, z tym samym mieliśmy do czynienia, jeśli idzie o koszty budowy farmy wiatrowej. Vattenfall, deweloper farm wiatrowych, twierdzi, że koszt pojedynczej inwestycji wzrósł o 40% w ciągu kilku ostatnich lat. Znajdujemy się zatem w nowej rzeczywistości gospodarczej – przy czym brak jest oznak, by miała się ona szybko zmienić. A liczby w  bilansach morskiej energetyki wiatrowej przestały się zgadzać.

No i mamy jeszcze Chiny. Z Chinami mamy zawsze do czynienia, gdy w grę wchodzą OZE. Zapytajcie niemieckiego weterana fotowoltaiki, jak chiński kompleks przemysłowy zdziesiątkował europejski sektor fotowoltaiki po 2010 r. Zrobił to w typowy dla siebie sposób — najpierw podkradając technologie, a następnie zalewając światowy rynek tańszymi alternatywnym produktami. Chiny połknęły w całości raczkujący europejski przemysł energetyki słonecznej, tak jak wilk połyka kaczątko.

Kolejnym obiektem na chińskim celowniku jest europejska branża wiatrowa. Efekt może być zasadniczo pozytywny z perspektywy globalnej, jeśli spowoduje to obniżkę kosztów produkcji, ale nie wygląda to najlepiej z punktu widzenia członka zarządu Siemensa czy Vestas lub decydenta w Brukseli czy w (angielskim) Westminsterze.

Brytyjska porażka

(…) W żadnym innym miejscu na Ziemi wzrost i upadek energetyki wiatrowej nie rozegrał się w tak jaskrawo widoczny sposób, jak u wybrzeży Wielkiej Brytanii.

Przez ponad dekadę Wielka Brytania była ulubieńcem światowej branży morskiej energetyki wiatrowej. Dysponując szybkim wiatrami, płytkimi wodami i nieustannym poparciem politycznym, Wielka Brytania reprezentowała, przez pewien czas, największy potencjał dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, niż jakikolwiek inny kraj na ziemi.

Na tak zwanych aukcjach mocy wytwórczych, w ramach, których zamawiający energię rząd gwarantuje stałe ceny dostawcom energii elektrycznej, deweloperzy wiatrakowi obiecywali — chełpiąc się tym nieustannie — niskie ceny, po których będą w stanie dostarczać energię z nowych inwestycji. Politycy i media łykali te obietnice, uznając je za dowód na to, że koszty energii z wiatru są niższe od kosztów węglowodorów. Sęk w tym jednak, że deweloperzy obiecywali te ceny w odniesieniu do przyszłych, jeszcze niezrealizowanych inwestycji, nie będąc przy tym w żaden sposób zobowiązani, by faktycznie je zapewnić.

I co się stało? Żaden z deweloperów tego nie zrobił. Kiedy bowiem przyszło co do czego, to zdali sobie sprawę, że przy takich niskich cenach, o których tak głośno trąbili, ich inwestycje przyniosą im straty. To była tylko czcza gadanina, którą media połknęły jak kaczka kamienie i bez końca powtarzały, a my musieliśmy tego słuchać przez wiele lat. I w sytuacji, kiedy brytyjski rząd załatał w końcu lukę, która umożliwiała deweloperom wycofanie się z kontraktów na dostawę energii, okazało się, że nie pojawiła się ani jedna oferta na aukcji. Ani jedna. (…) Przepraszam, ale dlaczego podatnik ma płacić żeby ratować przemysł wiatrowy, skoro istnieją znaczenie lepsze alternatywy dla wytwarzania energii elektrycznej.

Co dalej?

Ideologia zerowej emisyjności gospodarki jest już zbyt głęboko zakorzeniona w umysłach większości rządów państw zachodnich, by mogły one zmienić swój kurs. Pod wpływem własnej ignorancji i fali oskarżeń ze strony lobby wiatrakowego poddadzą się i zaoferują dodatkowe subsydia, których domaga się branża wiatrakowa. Za te subsydia, które trafią do kieszeni szefów branży, zapłacimy oczywiście w postaci wyższych rachunków za energię elektryczną. Koniec końców zawsze płaci konsument. Jak już pisałem wcześniej, zerowa emisyjność w europejskim stylu będzie dla nas wszystkich bardzo kosztowna.

W tym wszystkim jest jednak trochę promyków nadziei. Postawy społeczne, wobec tego ślepego pędu do zerowej emisyjności zaczynają się zmieniać, w miarę jak koszty [dekarbonizacji] stają się bezpośrednio odczuwalne przez konsumentów. (…) Te zmieniające się nastawienia powinny ostatecznie przełożyć się na decyzje polityczne, a wówczas u władzy znajdą się nowe — miejmy nadzieję, że bardziej inteligentne — „garnitury”. Pytanie tylko, ile jeszcze będziemy musieli wycierpieć, zanim skorygujemy kurs w bardziej sensownym kierunku.

Branża morskiej energetyki wiatrowej to rynek o wartości 40 mld dolarów. Nic nie wskazuje na to, aby mogła szybko zniknąć. Ale wyzwania, z którymi boryka się branża, wskazują na szerszą i kluczową kwestię fałszywych obietnic „odnawialnej” energii.

Karmi się nas codzienną dietą wzniosłych ideałów i lukrowanych prognoz. Tę narrację snuje bardzo zyskowna „zielona” branża, a rozpowszechniają ją łatwowierni, świętoszkowaci dziennikarze. Jednak koniec końców, te obietnice rozbiją się boleśnie o sufit rzeczywistości i nauki - tak jak doświadcza tego obecnie morska energetyka wiatrowa.

Dla każdego, kto ma otwarte oczy, jest teraz oczywiste, że mantra, iż „OZE są najtańszą formę energii”, została zdemaskowana jako kłamstwo. Do czego jeszcze powinniśmy podchodzić sceptycznie? Ekologiczna „czystość” samochodów elektrycznych? Wydajność fotowoltaiki? Pompy ciepła? Do wszystkich tych rzeczy na raz?

Transformacja energetyczna jest największą - i najdroższą - transformacją przemysłową w historii świata. Jeśli przeprowadzimy ją źle, to będzie ona nie tylko rujnująco droga, ale także opóźni wdrożenie rozwiązań właściwych dla ludzkiego rozwoju i ochrony środowiska. Jednak robimy to źle. Lepiej więc zapnijcie pasy, jedziemy bowiem samochodem, który ulega kraksie w zwolnionym tempie, a za kierownicą siedzą ślepe głupki.

[Nasz komentarz] Niech za komentarz posłuży informacja o podpisaniu w dniu 19 września 2023 r. umowy kredytowej na kwotę 3,6 mld euro (ok. 16,5 mld zł) na sfinansowanie budowy polskiej morskiej farmy wiatrowej o maksymalnej mocy 1.200 MW. Inwestorem ma być spółka Baltic Power, w której państwowy koncern Orlen SA ma 51% udziałów. „Umowy zostały podpisane z konsorcjum 25 polskich i zagranicznych instytucji finansowych. Całkowity budżet projektu szacowany jest na około 4,73 mld euro i zawiera wydatki inwestycyjne z ubezpieczeniem oraz także koszty finansowania i rezerwę dodatkową. Rozpoczęcie budowy planowane jest w 2023 r., a oddanie do użytkowania planowane jest na 2026 rok.” [7] I dzieje się to wszystko w sytuacji, kiedy branża wiatrowa przeżywa ciężki kryzys kosztowy a deweloperzy wiatrakowi odstępują od realizacji inwestycji, gdyż nie stać ich na koszty inwestycji.

Innymi słowy, w ostatecznym rozrachunku jest to inwestycja polskiego społeczeństwa, które to właśnie społeczeństwo płaci za wiatrakowe szaleństwo władzy. Zamiast rajskiej nirwany wiecznej szczęśliwości, którą wieszczyli lobbyści i obiecywali politycy wierzący w mit „zielonej” energii, nadeszła rzeczywistość gospodarcza, gdzie budżet państwa (podatnicy) dopłaca do cen energii miliardy złotych i narzuca urzędowe ceny energii, byle tylko konsumenci nie zorientowali się przed wyborami, że darmowa energia z wiatru kosztuje krocie i niszczy jakąkolwiek aktywność gospodarczą.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

(1) https://overabarrel.beehiiv.com/p/blownit - publ. z dn. 14.09.2023 r.

(2) https://www.reuters.com/business/energy/siemens-energys-wind-turbine-problems-could-cost-45-bln-euros-report-2023-08-23/?utm_source=overabarrel.beehiiv.com&utm_medium=referral&utm_campaign=blown-it – publ. z dn. 23.08.2023 r.

(3) https://www.reuters.com/business/energy/denmarks-orsted-anticipates-730-mln-impact-us-portfolio-2023-08-29/?utm_source=overabarrel.beehiiv.com&utm_medium=referral&utm_campaign=blown-it – publ. z dn. 30.09.2023 r.

(4) https://www.enr.com/articles/56814-developer-cancels-uk-offshore-wind-project-amid-rising-costs - publ. z dn. 21.07.2023 r.

(5) https://www.bbc.com/news/business-66749344?utm_source=overabarrel.beehiiv.com&utm_medium=referral&utm_campaign=blown-it – publ. z dn. 05.09.2023 r.

(6) https://www.timesunion.com/business/article/offshore-wind-developers-ask-new-york-higher-18274217.php#:~:text=The%20developers%20of%20the%20Empire,have%20with%20NYSERDA%2C%20the%20state's – publ. z dn. 04.08.2023 r.

(7) https://biznes.pap.pl/pl/news/info/3486978,kontrakty-i-umowy-spolek---przeglad-tygodniowy – publ. z dn. 25.09.2023 r.


Wszechobecna propaganda klimatyczna w mediach głównego nurtu oparta jest o kilka mitów, które są nieustannie promowane wbrew oczywistym faktom i elementarnej wiedzy naukowej, zwłaszcza mit o szkodliwości dwutlenku węgla i jego szczególnej roli gazu cieplarnianego. Poglądy przeciwne i poddające w wątpliwość „ustaloną naukę o klimacie” są zaciekle eliminowane z obiegu publicznego, wszystko po to, by nie dopuścić do powstania nawet najmniejszych wątpliwości wśród polityków, dziennikarzy i wyborców, a już szczególnie dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. W ten sposób bełkot klimatyczny rozlewa się po infosferze publicznej i uniemożliwia rzetelną debatę o przyczynach, skutkach i kosztach „walki z klimatem”. Skala manipulacji i dezinformacji jest na tyle duża, że konieczne jest posługiwanie się zupełnie innymi pojęciami umożliwiającymi prawidłowe nazwanie rzeczywistości bez jej przeinaczania. Prawda sama się nie obroni i wymaga codziennej pracy a zwłaszcza posługiwania się innym językiem niż klimatyczni histerycy i naciągacze. Dlatego misją naszego portalu jest obrona prawdy naukowej i polskich interesów politycznych oraz gospodarczych w czasach inwazji post-prawd, kłamstw i przeinaczeń.

Wszystkim naszym darczyńcom serdecznie dziękujemy. Portal utrzymuje się wyłącznie z prywatnych datków i nie korzystamy z żadnych publicznych pieniędzy. Takie finansowanie gwarantuje nam pełną niezależność a Czytelnikom publikacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Prosimy o wpłaty na konto w PKO BP SA: 53 1020 2791 0000 7102 0316 5867

Tytuł wpłaty: "Darowizna na stopwiatrakom.eu"

Dziękujemy Państwu za życzliwe wsparcie!