^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal klimat i czlowiekFrancis Menton jest emerytowanym adwokatem mieszkającym w Nowym Jorku, w dzielnicy West Village na Manhattanie. Jak sam pisze o sobie: „stoi w opozycji do wszechobecnego dzisiaj poglądu, że wszystkie osobiste problemy ludzi żyjących w społeczeństwie można rozwiązać poprzez nakładanie podatków i wydatki rządowe. Oczywistą konsekwencją tego poglądu jest to, że skoro wszystkie problemy można rozwiązać poprzez opodatkowanie i wydatki rządowe, to muszą one być rozwiązywane w ten właśnie sposób, a każdy, kto stoi na drodze do realizacji takich rozwiązań jest niemoralny”. Stąd też jego blog nosi nazwę „Manhattan Contrarian” – „Manhattański Opozycjonista”. [1]

Menton, na swoim blogu często porusza kwestie energetyki czy polityki klimatycznej, prezentując stanowisko rzeczywiście mocno opozycyjne wobec „faktów” sączonych nam przez dyktatorów medialnego światka. Zadaniem współczesnych globalnych koncernów medialnych jest bowiem preparowanie wirtualnej rzeczywistości a nie przekazywanie stanu rzeczywistego i narzucanie jednego, globalnego wzorca życia – konsumpcjonizmu w każdym aspekcie. 1106.1 Screenshot 2019 12 19 11.11.53 1024x260

Dzisiaj publikujemy tłumaczenie jego tekstu pt. „Kto wygrywa wojny klimatyczne?” [2]

„Jeśli większość swoich wiadomości otrzymujesz w sposób bierny, po prostu czytając wiadomości z Facebook’a, Google'a lub ich odpowiedników, to prawdopodobnie masz wrażenie, że wojny klimatyczne dawno się już skończyły, a klimatyczni wojownicy zeszli już z pola bitwy. Jeśli chodzi o mnie, to w ogóle nie polegam na tego rodzaju toksycznych źródłach informacji, ale regularnie czytam i monitoruję wiele mediów „głównego nurtu” - New York Times, Washington Post, Bloomberg, The Economist, Politico i kilka sieci telewizyjnych, takich jak CBS, ABC, NBC i CNN. Wszystkie te media, jak i wiele innych, w sposób jednoznaczny wykluczyły możliwość przekazania jakiejkolwiek wiadomości lub informacji, które mogły by rzucić nawet cień podejrzenia na tezę mówiącą, że nadchodzi „kryzys klimatyczny”. Kryzys, który musi zostać rozwiązany w wyniku rządowej transformacji światowej gospodarki .

Podam kilka przykładów wydarzeń, do których ostatnio doszło. We wrześniu niestabilna psychicznie szwedzka nastolatka Greta Thunberg, której jedyną  kwalifikacją jest jej pełna ignorancji pasja do ekstremizmu klimatycznego, dostała szansę pokazania się na „Szczycie klimatycznym” ONZ, gdzie wygłosiła głośne przemówienie:

1065. Greta fot

Źródło: Twitter

„Ukradliście moje marzenia i dzieciństwo swoimi pustymi słowami. Jesteśmy na początku masowego wymierania a wszystko, o czym teraz mówicie, to pieniądze i bajki o wiecznym wzroście gospodarczym. Jak śmiecie tak mówić.” [3]

Można by pomyśleć, że rozsądni ludzie powinni trzymać się jak najdalej od Grety, tak by nie zostać oskarżonym o molestowanie dziecka. Tymczasem Greta fetowana jest jak bohaterka. W październiku br. bliżej nieznana Rada Nordycka przyznała młodej Grecie nagrodę ekologiczną 2019 r. (Wygląda na to, że Greta odmówiła przyjęcia tej nagrody, by w ten sposób domagać się jeszcze większych poświęceń od swoich wyznawców).

A tymczasem w Niemczech think tank zwany Europejskim Instytutem ds. Klimatu i Energii (EIKE) planował zorganizować konferencję klimatyczną w miniony weekend w hotelu o nazwie NH w Monachium. Od NoTricksZone 19 listopada r.:

Według rzecznika EIKE, prof. Horsta-Joachima Lüdecke, „lewicowo-zielony tłum” wywierał presję na kierownictwo Centrum Kongresowego NH w Monachium (Aschheim), by „bezprawnie anulowano umowę na rezerwację sali konferencyjnej ”.

Najwyraźniej niewybaczalnym grzechem EIKE było pozwolenie niektórym naukowcom z obozu sceptyków klimatycznych pojawić się na konferencji i zabrać głos. EIKE poszło do sądu, by obronić się przed wypowiedzeniem umowy na ostatnią chwilę, jednak niemiecki sąd uznał, że kwestie „bezpieczeństwa” są ważniejsze od wolności słowa. NoTrickZone wskazał w komentarzu, że konferencja znalazła w ostatniej chwili alternatywną lokalizację i odbyła się. Jednak zmiana miejsca w ostatniej chwili i ukrycie lokalizacji było dużym utrudnieniem w zdobyciu rozgłosu przez tę konferencję.

Tak więc ostatnie punkty oporu są właśnie usuwane. Z pewnością nie da się zatem zatrzymać transformacji światowej gospodarki i sposobu w jaki produkuje ona energię.

Aktualnie, na całym świecie, rzeczywistość jest wciąż ważniejsza od histerii [klimatycznej – dopisek red.] Czy pamiętacie medialne doniesienia sprzed kilku lat, że Chiny przestały rozwijać energetykę opartą o paliwa kopalne i stały się „klimatycznym liderem”, wchodząc w modną energetykę wiatrową i słoneczną? No cóż, to były narkotyczne zwidy. Właśnie w tym miesiącu Global Energy Monitor wydał nowy raport poświęcony temu, co dzieje się w Chinach. Konkluzja jest następując: Chiny mają 148 GW mocy opalanej węglem w trakcie budowy lub budów czekających na wznowienie po zawieszeniu. Osoby powiązane z Global Energy Monitor (którzy wydają się być związani z kampanią End Coal) były autentycznie przerażone:

Wydane w latach 2014-2016 pozwolenia na budowę nowych elektrowni węglowych w Chinach przyniosły wysyp inwestycji wielkości 245 GW nowych projektów, które praktycznie równoważą moc amerykańskiej energetyki węglowej (254 GW) (…) Obecnie w Chinach - w trakcie budowy lub też w fazie zawieszenia z prawdopodobieństwem wznowienia prac - znajduje się 147,7 GW mocy w elektrowniach węglowych. Jest to wielkość prawie równa sumie mocy wszystkich elektrowni węglowych w Unii Europejskiej (150 GW ). . . . Przemysł węglowy i energetyka proponują rządowi centralnemu zwiększenie całkowitej mocy w  energetyce węglowej o 20–40% do 1.200–1.400 GW w ramach chińskiego planu infrastrukturalnego na 2035 r.

Przy zainstalowaniu 1.400 GW mocy w energetyce węglowej Chiny osiągnęłyby aż sześciokrotnie więcej mocy niż posiadają USA w energetyce węglowej. Dlaczego w takim raz znowu zawracamy sobie głowę całą tą dekarbonizacją? (Global Warming Policy Foundation)

A w Niemczech fantasmagoria, że ​​energetyka wiatrowa może być konkurencyjna w stosunku do energii wytwarzanej z paliw kopalnych, wciąż zderza się ze ścianą prawdziwego świata. Der Spiegel poinformował w dniu 19 listopada br., że zakończenie subsydiowania połączony ze sprzeciwem lokalnych społeczności, które nie chcą we własnych miejscowościach lasów brzydkich elektrowni wiatrowych, doprowadził niemiecki, ale i europejski przemysł wiatrowy w „powolnego upadku”:

Producenci elektrowni wiatrowych i paneli słonecznych padają jak muchy, ponieważ w całej Europie kończą się subsydia. Tak zwane „zielone” inwestycje były sprawą łatwą i szybką. Przemysł elektrowni wiatrowych i paneli słonecznych, który wytworzył te miejsca pracy, zwyczajnie nie przetrwa bez ogromnych i niekończących się dotacji. Oznacza to, że jego dni są policzone. Gdy na całym świecie zostaną zredukowane subsydia, ostateczny upadek tego przemysłu nie jest kwestią czy, ale kiedy to się stanie. Cała Europa wycofuje się z subsydiowania energetyki wiatrowej, co niemal całkowicie zniszczy przemysł wiatrowy: w Niemczech w tym roku zbudowano na lądzie zaledwie 35 elektrowni. Dwanaście krajów w Unii Europejskiej nie zainstalowało w zeszłym roku „ani jednej elektrowni wiatrowej”.

Tymczasem w USA proces szczelinowania zapewnia obfite dostawy ropy i gazu, przy zachowaniu rozsądnych cen. Państwa – producenci ropy naftowej, jak Rosja, Wenezuela, Iran i Arabia Saudyjska – wciąż uciekają [przed zobowiązaniami klimatycznymi – red.]. Kto naprawdę wygrywa wojny klimatyczne?

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Z całą pewnością możemy powiedzieć, że klimatyczną wojnę wygrywają państwa azjatyckie (Chiny, Indie, Indonezja), które nie zgadzają się z „ambicjami klimatycznymi” Unii Europejskiej i zwyczajnie robią wszystko, by zapewnić swoim obywatelom dostęp do taniej energii z paliw kopalnych i by móc dalej rozwijać swoje gospodarki. Także Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Donalda Trumpa, po wycofaniu się z Porozumienia paryskiego, więcej uwagi poświęcają na rozwój własnej gospodarki i ochronę amerykańskiego rynku pracy niż na kwestię „ratowania klimatu”.

Jedynie rozhisteryzowane, globalne media – w większości lewicowe lub wręcz skrajnie lewicowe - wciąż biją w bęben „klimatycznej zagłady” oraz nakręcają atmosferę strachu i przerażenia z powodu „nadmiernej” emisji CO2. Wygląda na to, że Unia Europejska, kierowana przez z tymi swoimi „ambicjami klimatycznymi” zostanie sama na placu boju o „przyszłość Ziemi”. Szkoda tylko, że polski rząd, zamiast solidnie przygotować się do obrony własnej energetyki i gospodarki, mając solidne argumenty w ręku, będzie razem z Unią brnął w utopijną wizję „neutralności klimatycznej”, czyli świadome niszczenie przemysłu i miejsc pracy w Europie. Realizując unijne pomysły w postaci polityki klimatycznej skończymy, jako peryferyjna gospodarka nic nieznaczącego półwyspu w Azji Zachodniej, zwanego niegdyś Europą.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.manhattancontrarian.com/about

[2] https://www.manhattancontrarian.com/blog/2019-11-22-who-is-winning-the-climate-wars?rq=climate%20wars – publ. w dn. 22.11.2019 r.

[3] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2792-greta-thunberg-znowu-szerzy-klimatyczn%C4%85-histeri%C4%99.html – publ. w dn. 24.09.2019 r.