^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Koniec kadencji parlamentu sprzyja pojawianiu się tzw. „wrzutek”, tj. ustaw, które, gdyby pojawiły się na początku kadencji, to utknęłyby w komisjach aż do ich całkowitego „zmielenia”. Ostatnie jednak sześć miesięcy kadencji to prawdziwy festiwal projektów pisanych na kolanie, na zamówienie czy tylko na użytek kampanii wyborczej. Projekt specustawy przesyłowej czyli „projekt ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych”(druk sejmowy nr 3475), to perełka wśród takich „wrzutek”, gdyż nadaje się prosto do kosza. Uchwalenie tego projektu w kształcie, w jakim został on opublikowany, umożliwi wybudowanie ok. 2.600 km linii przesyłowych wysokiego napięcia (400 kV) w sposób całkowicie dowolny, praktycznie bez żadnych ograniczeń prawnych i doprowadzi do wywłaszczenia tysięcy nieruchomości pod maszty i linie energetyczne. Jak pisał kiedyś poeta, „bo jedyną jest ich chętką, szybko, byle jak i prędko”. To wszystko w sytuacji, kiedy budowa linii przesyłowych stanowi już cel publiczny w świetle art. 6 ustawy o gospodarce nieruchomościami i ma tzw. szybką ścieżkę inwestycyjną. O co więc naprawdę chodzi w tym projekcie?

Warto dokładnie przeczytać uzasadnienie projektu, bo doprawdy szczerość jego autorów jest aż zaskakująca. Szkoda tylko, że nie został ujawniony ich prawdziwy autor, bo trudno podejrzewać, by pisali to sami posłowie w natłoku zajęć. Ale spróbujmy to ustalić w drodze analizy cytatów z uzasadnienia do projektu ustawy:

Cytat pierwszy: „szczególnego znaczenia nabiera realizacja przesyłowych inwestycji strategicznych, tj. stanowiących inwestycje kluczowe dla realizacji powyższych celów,w tym inwestycji kwalifikowanych jako PCI. Wśród tych inwestycji wyróżnić można w szczególności trzy grupy:

a) inwestycje strategiczne w wewnętrzne sieci przesyłowe elektroenergetyczne kraju, niezbędne dla realizacji i pełnego wykorzystania zdolności przesyłowych połączenia asynchronicznego Polska – Litwa;

b) inwestycje strategiczne w wewnętrzne sieci przesyłowe elektroenergetyczne kraju, niezbędne dla zwiększenia zdolności wymiany mocy na przekroju synchronicznym; oraz

c) inwestycje strategiczne w wewnętrzne sieci przesyłowe elektroenergetyczne kraju, niezbędne dla wyprowadzenia mocy z odnawialnych źródeł energii, przyjętych w planie rozwoju krajowej sieci przesyłowej.

Cytat drugi: „W zakresie przyrostu zdolności importowych na przekroju synchronicznym realizacja powyższych inwestycji pozwoli uzyskać ok. 1800 MW mocy. Ponadto umożliwi przyrost zdolności eksportowych z obecnego stanu wynoszącego 0 MW do 500 MW, w zależności od warunków pracy Krajowego Systemu Przesyłowego. Tym samym pojawią się nieistniejące obecnie możliwości eksportu energii elektrycznej z terenu Polski do krajów sąsiednich, a za ich pośrednictwem do innych państw członkowskich Unii Europejskich, pozwalając krajowym wytwórcom energii elektrycznej na efektywne włączenie się we wspólny rynek energii elektrycznej.

Cytat trzeci: „Realizacja przedmiotowych inwestycji ma na celu stworzenie warunków dla przyłączenia i wyprowadzenia mocy z odnawialnych źródeł energii, w szczególności elektrowni wiatrowych planowanych do przyłączenia głównie w północnej części Polski (w tym na położonych na obszarze Morza Bałtyckiego, w granicach polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej). Rozbudowa sieci przesyłowej polegająca na realizacji powyższych inwestycji zapewni możliwości wyprowadzenia mocy z planowanych lub budowanych obecnie elektrowni wiatrowych na poziomie 7 GW, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa pracy sieci przesyłowej”.

Mówiąc wprost, obecny stan połączeń elektroenergetycznych w ramach polskiej sieci przesyłowej, z uwagi na jej stan techniczny, uniemożliwia realizację dalekosiężnych celów naszych ulubionych inwestorów. Innymi słowy, żeby można było wybudować kolejne 7.000 MW mocy zainstalowanej w energetyce wiatrowej, należy rozbudować sieć przesyłową. W przeciwnym razie nie da się tego zrobić, bo nie ma gdzie wpiąć wiatraków do sieci. Ale od czego jest parlament, jeśli nie od ułatwiania życia inwestorom strategicznym? Uchwali się ustawę i będzie można wybudować farmy wiatrowe na morzu w granicach polskiej strefy ekonomicznej. Już dzisiaj urzędy morskie pracują w pocie czoła, by uchwalić plany zagospodarowania dla podległych im obszarów morskich, które umożliwią postawienie farm na Bałtyku. Dzięki nowym liniom przesyłowym będzie też można „zawiatraczyć” całą północną Polskę od Świnoujścia po Sejny. Jeśli nie damy rady wybudować wiatraków w Polsce, to nie musimy się martwić, bo nowe połączenia z niemiecką siecią energetyczną pozwolą nam na zakup dużej ilości energii elektrycznej prosto z ekologicznych i zielonych niemieckich wiatraków.

Oczywiście, wszystko to w celu zapewnienia: „rozwoju w oparciu o zwiększanie konkurencyjności gospodarki, poprawę spójności społecznej i terytorialnej (poprzez likwidowanie barier rozwojowych) i podnoszenie sprawności i efektywności państwa. Zwiększanie konkurencyjności gospodarki realizowane będzie, między innymi, poprzez szereg działań związanych z zapewnieniem zrównoważonego rozwoju sektora energetyki.

Po prostu ideał. I jak tu nie kochać parlamentu i nie wierzyć w ustrój demokratyczny?