Jak już informowaliśmy, w rejonie słynnego jeziora Loch Ness rząd Szkocji zatwierdził już lub jest w trakcie zatwierdzania projektów inwestycji na ok. 500 mega-wiatraków. Turyści, którzy chcieliby się wybrać też na tereny sąsiednie, będą mieli okazję podziwiać dodatkowo jeszcze 100 dalszych wielkich turbin (w sumie ponad 600).

Źródło:Daily Mail
Źródło: Daily Mail

23 kwietnia br. zakończono zbieranie podpisów pod petycją do Parlamentu Szkockiego z apelem o wpisanie regionu Loch Ness na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i uznanie go za krajowy park krajobrazowy (National Scenic Area). Jest to ostatnia deska ratunku przed planowanym przekształceniem tego regionu w wielki zakład energetyczny. Petycję podpisało ponad 3000 osób z 36 krajów, w tym 43 osoby i organizacje z Polski.

Niezależnie od gruntownej dewastacji jednego z najsłynniejszych krajobrazów i naturalnych obszarów w Europie, industrializacja rejonu Loch Ness uderzy w lokalną gospodarkę i społeczności, powodując załamanie ruchu turystycznego. Natomiast wpisanie na Listę UNESCO jest już od dłuższego czasu postulatem lokalnych organizacji biznesowych. Według najnowszych badań , przyznanie tego statusu regionowi zapewniłoby lokalnej społeczności dodatkowy dochód ok. 40 milionów euro rocznie i umożliwiło stworzenie 250 miejsc pracy (turystyka kulturowa i ekologiczna), realizując w ten sposób unijny cel „zrównoważonego rozwoju” obszarów wiejskich.

W ramach systemu politycznego Wielkiej Brytanii rząd szkocki posiada wyłączne kompetencje, jeśli idzie o politykę rozwoju OZE (czytaj: farm wiatrowych). W wydaniu szkockim polityka ta wykazuje cechy głębokiego autyzmu. Pomimo faktu, że sieć energetyczna Wielkiej Brytanii nie jest w stanie uporać się z już produkowanymi ilościami niestabilnego prądu z wiatru (przez co gwałtownie rosną sumy wypłacane operatorom farm wiatrowych za okresowe powstrzymywanie się od produkcji), rząd dalej kieruje się zasadą „im więcej wiatraków, tym lepiej”.  

Potężne subsydia czynią lokowanie wiatraków niezwykle dochodowym przedsięwzięciem dla wielkich właścicieli ziemskich, do których należy większość gruntów w tym kraju. W istocie gwałtowny „rozwój OZE” w Szkocji konserwuje i wzmacnia podziały społeczne – niejednokrotnie chodzi tu o majątki ziemskie należące do tradycyjnej arystokracji. Płaci za to reszta społeczeństwa w postaci podatków i wyższych rachunków za energię. Na Zachodzie rośnie zjawisko „wykluczenia energetycznego” (coraz więcej ludzi odłączanych jest od sieci, bo nie są w stanie opłacić elektryczności).

Ostrzegamy, że podobny ekologiczny autyzm -- „budujmy jak najwięcej wiatraków i będzie dobrze” -- obecny jest także w naszym kraju. Znany „portal zielonej energii”, GRAMwZielone.pl powitał entuzjastycznie wiadomość, że „nad jeziorem Loch Ness powstanie ogromna  farma wiatrowa”, myląc przy okazji oczywiście potencjał produkcyjny wiatraków z ich faktyczną efektywnością i podając „dane” o rzekomych tonach redukcji emisji CO2 [1]. Z kolei o tym, że farmy wiatrowe mogą stać się „integralną częścią krajobrazu” na przykład województwa podkarpackiego przekonuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej w kampanii informacyjnej wspieranej przez publiczne pieniądze oraz ministrów gospodarki i środowiska.[2]

Przedstawiamy film „Ratujmy Loch Ness” z polskimi napisami:

Dziękujemy Malcolmowi Kirkowi ze Szkocji za zgodę na polską adaptację filmu i wielką pomoc przy jej przygotowaniu!

PRZYPISY

[1]   http://gramwzielone.pl/energia-wiatrowa/9274/nad-jeziorem-loch-ness-powstanie-ogromna-farma-wiatrowa
[2]   pliki.psew.pl/Program%20konferencji%20Rzesz%C3%B3w.pdf