portal dekarbonizacjaZ dużą satysfakcją obserwujemy, że wiedza o prawdziwych celach i motywach unijnej polityki klimatycznej dociera do coraz szerszych kręgów społeczeństwa. Niezbędna jest stała presja z różnych miejsc i różnych grup społecznych na rządzących, by opamiętali się i przestali brnąć w ślepy zaułek niszczenia przemysłu i miejsc pracy w Europie omyłkowo zwany „polityką klimatyczno-energetyczną”. Cieszy nas to, że inni autorzy też zauważają ten problem. Przewidujemy, że również w Polsce czeka nas fala protestów społecznych w obronie miejsc pracy (hutnictwo, cementownie, kopalnie węgla, energetyka, rolnictwo i transport) niszczonych przez antyspołeczną dekarbonizację gospodarki. A to dopiero początek zaciskania klimatycznego kagańca na polską gospodarkę pod hasłami „walki z klimatem” i osiągania „neutralności klimatycznej”.

Na stronie NSZZ Solidarność Region Śląsko – Dąbrowski, ukazał się artykuł Łukasza Karczmarzyka pt.: „Polityka klimatyczna zbiera kosztowne żniwo w Europie.” [1] Autor pisze o dramatycznych protestach holenderskich i niemieckich rolników, którzy mają już dość unijnej polityki klimatycznej i pseudoekologicznych organizacji „walczących z klimatem” marzących tylko o wprowadzeniu ustawowego zakazu jedzenia mięsa i hodowli zwierząt. Także z powodu radykalnych wzrostów cen towarów i paliw protestowały też francuskie „żółte kamizelki”. Unijna walka z przemysłem i miejscami pracy w Europie dla niepoznaki nazywana „polityką klimatyczną” przybiera na sile. Oznacza to, że to dopiero początek jeszcze większych protestów społecznych niż te w latach 2012-2016 wywołanych ekspansją wiatraków w Polsce. Już widać, że to będzie bardzo trudna kadencja dla rządzących, którzy przespali cztery lata i tylko udawali, że rozwiązują jakieś problemy.

Karczmarzyk pisze o protestach spowodowanych unijną polityką klimatyczną oraz o tym jak zgubny wpływ ma ta polityka na europejski przemysł. Oczywiście w imię walki z klimatem nie tylko energetyka konwencjonalna i kopalnie węgla mają zostać całkowicie zlikwidowane. Unijni komisarze biorą się teraz za dewastację kolejnych gałęzi gospodarki. Chcą niemal całkowicie zlikwidować emisję CO2 w przemyśle ciężkim, transporcie, rolnictwie, usługach i w gospodarstwach domowych. Aby zobrazować szalone pomysły unijnych polityków autor powołuje się na poniższy wykres:

1085.1 Wykres emisji

źródło: Infografika na podstawie danych Komisji Europejskiej – za: „Polityka klimatyczna zbiera kosztowne żniwo w Europie, Łukasz Karczmarzyk”

Łukasz Karczmarzyk widzi realne zagrożenie w absurdalnej polityce klimatycznej i nie chodzi tu tylko o zagrożone miejsca pracy w regionach górniczych i wydobywczych, ale w zasadzie już w całym przemyśle.

„W praktyce oznacza to dosłownie koniec gospodarki i codziennego życia, jakie dzisiaj znamy. Wyeliminowanie emisji CO2 w przemyśle to innymi słowy konieczność likwidacji wielu jego gałęzi i tym samym setek tysięcy miejsc pracy. Mrzonki o tym, że wszyscy zatrudnieni obecnie w zagrożonych branżach znajdą pracę w fabrykach turbin wiatrowych i paneli fotowoltaicznych, można włożyć między bajki (wyróżnienie redakcji). Bezemisyjny transport unijni komisarze chcą osiągnąć przez zakaz produkcji silników spalinowych. Twierdzą, że to możliwe, ale jednocześnie przyznają, że bardzo kosztowne. A zapłacimy za to my wszyscy, np. robiąc zakupy, bo przecież towar trzeba jakoś do sklepów dowieźć. Zero emisji dla budownictwa będzie oznaczać, że stali, czy cementu albo w ogóle nie będzie można stosować, albo będziemy zmuszeni je kupować poza granicami UE. Tych i wielu innych materiałów budowlanych nie da się wyprodukować bez emisji dwutlenku węgla, więc ich produkcja w Unii będzie zakazana. Bezemisyjna gospodarka rolna zmusi rolników m. in. do ograniczenia hodowli zwierząt i zaprzestania stosowania większości nawozów. Skutek jest łatwy do przewidzenia – drastyczny wzrost cen żywności.

Przykłady skutków neutralności klimatycznej, za które przyjdzie nam słono zapłacić, można mnożyć bez końca, bo dotknie ona praktycznie każdej dziedziny naszego życia. (…)” [1]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Żeby nie być gołosłownym i by wiedzieć, co oznacza wcielenie w życie nowych celów klimatycznych Unii i ile to będzie kosztować, warto przywołać opublikowany w piątek, 8 listopada br. projekt nowej Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. (PEP 2040), w którym koszt transformacji w samym tylko sektorze energetyki oszacowano na 140 mld euro. [2] Oznacza to, że jeżeli Polska ma spełnić obecne i tak już wyśrubowane cele klimatyczne to w ciągu najbliższych 20 lat trzeba będzie wydać tylko w energetyce ponad 7 mld euro rocznie, rok w rok. Analiza ta nie obejmuje kosztów dekarbonizacji innych sektorów gospodarki, takich jak transport, rolnictwo, budownictwo, gospodarka komunalna nie mówiąc już o przemyśle ciężkim. Oznacza to, że w każdym z nich czekają nas wydatki na podobnym poziomie. Pytanie, kto zapłaci za klimatyczną histerię na szczytach Unii jest tylko retoryczne, gdyż doskonale wiemy, że nastąpi próba opodatkowania społeczeństwa kolejnymi opłatami tym razem pod hasłami „ochrony klimatu”.

Bardzo dobrze się stało, że także górniczy związek zawodowy wskazuje na konsekwencje prowadzonej przez Unię Europejską polityki w dziedzinie walki z klimatem. Przeszło rok temu publikowaliśmy wypowiedź Przewodniczącego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” Dominika Kolorza, który postanowił wtedy skomentować kończący się szczyt klimatyczny w Katowicach (COP24). Kolorz zarzuca polskim politykom, delikatnie rzecz ujmując – hipokryzję, gdyż każdemu rozmówcy mówią, coś zupełnie innego. „Najwyżsi przedstawiciele polskich władz na akademiach barbórkowych podkreślali znaczenie węgla dla polskiej gospodarki, po czym jechali na szczyt i mówili już zupełnie co innego. Raz wskazywali, że tego węgla trzeba się pozbyć jak najszybciej, a innym razem, że musi to być proces rozłożony w czasie. (…) Innymi słowy wypowiedzi większości polityków obozu rządzącego w mniejszym lub większym stopniu wpisują się w główny nurt obowiązujący na COP24. Nurt dekarbonizacji, odejścia od węgla, który dla naszego regionu oznacza po prostu gospodarczą śmierć, a dla polskiego społeczeństwa obniżenie poziomu życia, bo dekarbonizacja to bardzo droga energia przez całe dekady.” [3].

Nie trzeba być prorokiem, by samemu dojść do prostego wniosku, że im bardziej ambitna polityka klimatyczna, tym bardziej opłakane efekty ona przynosi i drożej kosztuje społeczeństwo. Równie dobrze Komisja Europejska może zakazywać oddychania ludziom, gdyż Ci w wydychanym powietrzu także emitują CO2. Aż się prosi, by towarzysze-komisarze ludowi z Unii wprowadzili limity emisji CO2 dla ludzi. Jak ambitnie, to po całości. Wielokrotnie czytaliśmy o pomysłach czarowników sekty klimatycznej, że należy zrezygnować z posiadania dzieci, bo one też będą emitować CO2 i szkodzić klimatowi. Jak widać pomysłów na zbawienie klimatu nie brakuje. Gorzej, że Unia chce wdrożyć te pomysły w życie, a my mamy za to wszystko zapłacić. Dlatego mówimy stanowcze NIE całej tej opętańczej polityce klimatycznej.

W miarę postępu zielonego komunizmu, walka o klimat zaostrza się.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://www.solidarnosckatowice.pl/pl-PL/polityka_klimatyczna_zbiera_kosztowne_zniwo_w_europie.html

[2] https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C539582%2Cme-koszt-transformacji-sektora-elektroenergetycznego-do-2040-r-wyniesie-140

[3] http://www.stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2658-dominik-kolorz-z-zarz%C4%85du-regionu-%C5%9Bl%C4%85sko-d%C4%85browskiego-nszz-solidarno%C5%9B%C4%87-o-antyw%C4%99glowej-krucjacie-podczas-szczytu-klimatycznego-cop24-i-hipokryzji-rz%C4%85du-w-tej-sprawie.html