portal wiadomosci lokalneDrożejące ceny uprawnień do emisji CO2 zaczynają przekładać się na ceny zakupu energii elektrycznej przez administrację lokalną. Problem ten nagle zaczęły dostrzegać media głównego nurtu. Jednak brakuje w nich uczciwego postawienia sprawy i wskazania winnego tego całego zamieszania, czyli polityki klimatyczno-energetycznej prowadzonej przez Unię Europejską. Za mrzonki o ratowaniu klimatu przy pomocy wiatraków zapłacą wszyscy. Szkoda tylko, że odpowiedzialne za energetykę Ministerstwo Energii, kompletnie nic nie robi w tej sprawie. Wręcz przeciwnie, na jesieni Ministerstwo wyda prawie 16 mld zł na dofinansowanie budowy kolejnych wiatraków. Stać nas na wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Zamieszczamy dzisiaj informację prasową opublikowaną przez Polską Agencję Prasową w dniu 26 września 2018 r. o drożejącej energii elektrycznej. Dziennikarze „Pulsu Biznesu”, odkryli, że drożejąca energia elektryczna oznacza zwiększone wydatki również i dla samorządów, które muszą zapewnić dostawy energii dla szkół, szpitali, bibliotek, ośrodków kultury czy dla kolei samorządowej.

Warto zatem powtarzać do znudzenia. Efekt drożejącej energii zawdzięczamy Unii Europejskiej i jej polityce klimatyczno-energetycznej. Swoje robi też kunktatorska polityka kolejnych rządów wobec polskiej energetyki i ukrywanie problemów, jakie generuje ekspansja OZE. Rząd premier Szydło, jako jedyny, próbował powstrzymać ekspansję wiatraków, ale gdy zabrakło determinacji Beaty Szydło, to lobbyści OZE wrócili do łask.

Szokuje nas to, że w rządzie nie ma świadomości tego, że skoro mamy, jako kraj ratować klimat na Ziemi, to musimy teraz zrezygnować z taniej i efektywnej technologii wytwarzania energii z paliw kopalnych na rzecz drogich, niesterowalnych i niewydajnych źródeł energii w postaci wiatraków. Zielona energetyka musi kosztować i będzie kosztować coraz drożej. Ten typ tak ma. Dlatego od lat dopominamy się o racjonalną politykę energetyczną w Polsce i ochronę przed pasożytniczymi OZE. Do tej pory Ministerstwo Energii nie pokazało nawet projektu nowej polityki energetycznej mimo, że już 3 lata będzie w listopadzie, jak rządzi tym resortem minister Tchórzewski. Zresztą nawet jak już się ona ukaże, to w wyniku nieustającego zwiększania limitów udziału OZE w miksie energetycznym przez Komisję Europejską z początkowych 27% w 2030 r. do 32%, 35%, a może nawet i 45%, okaże się, że trzeba będzie zamykać elektrownie węglowe w Polsce, gdyż nie wytrzymają one presji kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2. Alternatywą będą radykalne podwyżki cen energii dla przemysłu i konsumentów oraz uzależnienie od dostaw energii z zagranicy.

Oczywiście Ministerstwo Energii kompletnie nic w tej sprawie nie robi i nie zrobi. Co najwyżej wymieni się prezesa URE, jeśli ten zgodzi się na podwyżki cen energii dla konsumentów, zrzucając na niego całą winę. Tymczasem jedyną uczciwą alternatywą jest porzucenie mrzonek o dekarbonizacji gospodarki i porzucenie polityki klimatyczno-energetycznej w ogóle. O takim posunięciu ten rząd nie tylko nie myśli, ale nawet boi się pomyśleć. W ten sposób brniemy w wiatrakowanie Polski oraz niszczenie konkurencyjności naszej gospodarki. Podziękowania w tej sprawie i rachunki do zapłaty za energię należy wysyłać na adres: Ministerstwo Energii, ul. Krucza 36/ul. Wspólna 6, 00-522 Warszawa.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki, wychodźmy z Unii Europejskiej

Redakcja stopwiatrakom.eu

185. ME Tchórzewski

fot. Ministerstwo Energii

Drogi prąd. „Puls Biznesu”: Elektryczny horror w samorządach

Lokalne władze są zszokowane, przeglądając oferty sprzedawców prądu, unieważniają przetargi i biją na alarm. Droższy prąd oznacza droższą kolej, szkoły i szpitale - pisze środowy „Puls Biznesu”.

„Przełom lata i jesieni to tradycyjny okres kontraktowania dostaw energii na przyszły rok i kolejne lata” - przypomina w środę gazeta. Dodaje ponadto, że „negocjacje prowadzą m.in. samorządy i spółki komunalne”, które - jak zaznacza „PB” - "w tym roku przeżywają dramat".

„Otrzymaliśmy od jednego z dostawców propozycję zakładającą wzrost stawki jednostkowej za energię na poziomie 70. proc. w stosunku do cen z bieżącej umowy" - mówi w rozmowie z „PB” Janusz Malinowski, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej (ŁKA). Gazeta podkreśla, że „nie tylko on ma powody do bicia na alarm”.

Dziennik zaznacza, że ŁKA pierwszy raz ogłosiła przetarg na zakup energii elektrycznej. Janusz Malinowski tak skomentował na Twitterze przedstawione oferty: „Dostaliśmy propozycje cen energii elektrycznej na 2019 r. Szok i zapowiedź horroru w budżetach przewoźników kolejowych”.

Gazeta informuje, że „nad cenami prądu ostatnio załamał też ręce zarząd Metra Warszawskiego”. „Spółka unieważniła przetarg na dostawy energii elektrycznej (124 tys. MWh) dla pierwszej i drugiej linii metra w 2019 r., zapowiedziała też nowe postępowanie” - podaje „Puls Biznesu. 

„Najtańsza oferta o ponad 6 mln zł przekraczała założenia finansowe spółki” - głosi komunikat Metra Warszawskiego w tej sprawie.

Dziennik podaje również, że „na alarm biła we wtorek również Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM), w ramach której funkcjonuje grupa zakupowa energii elektrycznej”. „Ponad 20 lat analizuję rynek energii elektrycznej. Z taką skalą zwyżki cen spotykam się po raz pierwszy" - mówi Leszek Rojczyk, zewnętrzny ekspert GZM.

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

http://samorzad.pap.pl/depesze/wiadomosci_centralne/186357/Drogi-prad--Puls-Biznesu-Elektryczny-horror-w-samorzadach-